Nareszcie nadeszła - długo oczekiwana pora wakacji, naszego "rajskiego" wyjazdu na jedną z najpiękniejszych wysp Karaibów - Jamajkę. Nie dalismy się nawet zniechęcić długą podróżą (z międzylądowaniem w USA), turbulencjami (oj można się było przestraszyć !) i gwałtownym lądowaniem. Wyjście z samolotu wywołało natomiast pierwszy szok - poczuliśmy jakby ktoś wetknął nam w usta wilgotny knebel - no tak, to ta wilgotność powietrza ! Na lotnisku czekają już na nas usłużni tragarze - "Welcome to Jamaica !" ufff... Możemy ruszać do hotelu. Następnego dnia zrelaksowani i wypoczęci możemy ruszać na zwiedzanie. Jamajka to bardzo szeroka wyspa (ok. 230 km) zamieszkana przez ludność pochodzenia europejskiego, afrykańskiego, arabskiego jak i chińskiego i indiańskiego - prawdziwa mieszanka kulturowa. Jej piękne plaże porośniete palmami pełnymi świergotu ptaków, omywane falami Morza Karaibskiego, wodospady, jaskinie, laguny... Wszystko to podziałało na nasze zmysły wręcz hipnotyzująco - podobnie jak wszechobecna na wyspie marihuana (zioła te dotarły na wyspę wraz z najemnikami z Indii w połowie XIX wieku i pomimo iż zakazane, są palone przez 80% mieszkańcó Jamajki). Kingston - stolica Jamajki. Jakże typowe to miasto - tak samo wygląda Santo Domingo (stolica Dominikany) - wąskie, brudne uliczki, brak znaków drogowych, fatalna nawierzchnia, ale mnóstwo uśmiechniętych tubylców, kolorowej odzieży, muzyka i rastamańskie śpiewy. Z Kingston ruszamy do Rio Grande - najdłuższej rzeki na Jamajce. Tu czeka nas nie lada atrakcja - spływ w dół rzeki drewnianymi-bambusowymi tratwami. Płyniemy wolno, spokojnie aż do ujścia rzeki do Morza Karaibskiego. Na kolejną wycieczkę wyruszamy w kierunku przepięknych wodospadów Dunn'River Falls. Wraz z miejscowym przewodnikiem wspinamy się na sam szczyt wodospadu po śliskich i stromych skałach. To niebezpieczna wyprawa, ale widoki, jakie zastaliśmy na szczycie, wynagrodziły nam te chwile strachu. Ostatnie dni pobytu - poza prażeniem się na gorących piaskach i pływaniem w morzu - spędzamy także na wycieczkach. Dwie z nich szczególnie zapadły nam w pamięć: wioska Negril i jej 10-cio kilometrowa plaża pokryta białym jak mąka piaskiem - raj dla amatorów sportów wodnych oraz dla miłośników muzyki reggae. Ostatnia wycieczka zawiodła nas na Wielkie Bagna (Great Morass) - żyje tu największa na wyspie populacja krokodyli. Podziwiać możemy te niebezpieczne zwierzęta z łódki, którą podróżujemy po bagnach. Krokodyle są tu ogromne - dorastają do 4 metrów długości i wiekowe - niektóre z nich osiągają 150 lat ! Jamajkę żegnamy z dużym żalem i niedosytem, wyposażeni w stosy zrobionych zdjęć i w buteleczki pysznego, regionalnego rumu. Postanawiamy, że na pewno tu jeszcze wrócimy - któż bowiem nie chciałby dłużej żyć w takim raju ?! |